Nie chodziło nam o karę, ani o pieniądze. Najważniejsze jest poczucie sprawiedliwości. A tak długo mówiono nam przecież: "Nikt nic więcej nie mógł zrobić", "dajcie sobie spokój" - mówi Magdalena Cudzik, córka sparaliżowanego po udarze Mirosława.
Sąd Okręgowy w Kielcach w czwartek 16 czerwca złagodził wyrok dla lekarki Ewy N.
Rodzina Mirosława Cudzika zarzucała jej, że odmówiła przyjęcia go - z widocznymi objawami udarowymi - na szpitalny oddział ratunkowy Szpitala Specjalistycznego Ducha Świętego w Sandomierzu.
- Tata miał opadnięty kącik ust po lewej stronie i wysokie ciśnienie. Bełkotał - opowiadała nam Magdalena Cudzik, córka Mirosława. Wracała pamięcią do marca 2020 roku. To był początek pandemii COVID-19. "Niepokojące objawy" - usłyszała w słuchawce od dyspozytora pogotowia. Poradził jechać na izbę przyjęć.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.










