Anglicy po raz kolejny nie zakończą mistrzostw świata jako najwięksi zwycięzcy. Tym razem przeszkodą nie do przejścia okazali się Argentyńczycy, którzy zwyciężyli 2:1 w półfinale. Podopieczni Thomasa Tuchela zagrali bardzo słabą drugą połowę, a niemiecki szkoleniowiec natychmiast został obwiniony za klęskę. O jego przyszłości zadecydowała już angielska federacja, o czym informuje "Daily Mail".
Fot. REUTERS/Paul Childs
Anglia na każdy mundial jedzie mając na ustach hasło o powrocie piłki nożnej do domu. Nie inaczej było przed turniejem w Meksyku, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. Podopieczni Thomasa Tuchela wypełniali plan, wygrywając mecz za meczem, docierając do półfinału mistrzostw świata. Tam jednak ich rywalami okazała się Argentyna.
Zobacz wideo
Pierwsza połowa zupełnie nie przypominała meczu piłkarskiego. Zero celnych strzałów i aż 19 fauli - to była prawdziwa bitwa. Dopiero po przerwie zawodnicy zainteresowali się grą w piłkę. Efektem była bramka Gordona, który wyprowadził Anglię na prowadzenie w 55. minucie. Wtedy jednak inicjatywę przejęli Argentyńczycy. Dzięki bramkom Fernandeza i Martineza w końcówce meczu to oni właśnie awansowali do finału.
















