Nepotyzm, tuszowanie lekarskich błędów, przydzielanie stanowisk według klucza politycznego, wykorzystywanie przynależności partyjnej w celu uzyskania szybszego dostępu do opieki zdrowotnej, zawyżone zarobki i nadużycia dotyczące czasu pracy lekarzy - tak Polacy postrzegają aferę w Warszawskim Szpitalu Południowym.
Afera w Szpitalu Południowym wybuchła w pierwszej połowie czerwca. Wyszło wtedy na jaw, że Dawid Kacprzyk, lekarz bez specjalizacji de facto szefuje SOR, a na dyżurach w rok zarobił blisko 1,7 mln zł. W kolejnych dniach i tygodniach wychodziły na jaw nowe fakty: Kacprzyk zrywał się z dyżurów, dochodziło do fałszowania dokumentów, tuszowania lekarskich błędów, np. w sprawie śmierci chorego w szpitalnej łazience.
Kacprzyk nie jest już radnym KO w warszawskiej dzielnicy Ursus, stracił pracę w szpitalu, ma na głowie prokuratora. Władze szpitala zostały odwołane, pracę straciły dwie prezydentki Warszawy, a premier Tusk zobowiązał minister zdrowia do błyskawicznej reformy systemu zdrowia, tak, by ściąć lekarskie kominy.
skrót wydarzeń dnia
kalendarium










