Mimo że Belgia w końcu znalazła sposób na perfekcyjną wcześniej na mundialu hiszpańską defensywę, na awans do półfinału nie zasłużyła. Hiszpania w tym meczu była jak w całym turnieju: nie rzuciła na kolana w ofensywie, ale świetnie grała w obronie. I znów miała nieoczywistego bohatera, który dał jej zwycięstwo 2:1. Teraz czas na przedwczesny finał - mecz z Francją.

Fot. Kai Pfaffenbach / REUTERS

Kiedy w 71. minucie kontuzjowanego Thibauta Courtoisa zastępował Senne Lammens, można było mieć przeczucie, że to kluczowy moment tego spotkania. Bramkarz Realu Madryt schodził z boiska ze łzami w oczach, jakby przeczuwając, że w tak koszmarny sposób żegna się z mundialem. I miał rację.

Zobacz wideo Studio mundialowe Sport.pl

17 minut później Lammens odbił przed siebie strzał Pau Cubarsiego z dystansu, a do piłki dopadł Mikel Merino. Pomocnik Arsenalu zdobył bramkę w drugim meczu z rzędu i tak samo jak w ćwierćfinale z Portugalią (1:0) był bohaterem reprezentacji Hiszpanii. Drużyna Luisa de la Fuente znów nie zachwyciła w ofensywie, ale była cierpliwa i bardzo skuteczna w obronie. Nie zmienia tego fakt, że w piątek straciła pierwszą bramkę na tym turnieju. Teraz przed nią test przeciwko wielkiej Francji, co spokojnie można nazwać przedwczesnym finałem.