Trwający mundial dla jednych jest świętem, a dla drugich okazją do wspominania wielkich chwil. Bułgaria na MŚ w USA w 1994 roku zajęła czwarte miejsce. Dziś wielką piłkę bułgarscy kibice oglądają tylko w telewizji, a sport stał się lustrem, w którym odbija się kondycja całego państwa.
Gary Lineker nie miał racji. Jego powiedzenie, że piłka nożna to sport, w którym gra 22 facetów, a na końcu i tak wygrywają Niemcy, podczas poprzedniego mundialu rozgrywanego w USA straciło na aktualności. Tak 10 lipca 1994 roku mógł uważać każdy Bułgar. Świat nagle zwrócił uwagę na kraj położony pomiędzy Dunajem a Morzem Czarnym, który właśnie awansował do półfinału mundialu, odprawiając faworyzowanych Niemców (2:1). W półfinale Bułgarzy przegrali z Włochami (1:2), a w meczu o brąz ze Szwecją (0:4) i ostatecznie zajęli czwarte miejsce. Choć od tych wydarzeń minęło już ponad 30 lat, w Sofii wielu fanów nadal żyje przeszłością.
Bo kiedy niemal cały świat bawi się na tegorocznym mundialu w Stanach Zjednoczonych, wielka piłka od lat pozostaje dla Bułgarów czymś niedostępnym.
Christo Stoiczkow wciąż na billboardach
Bułgarzy po raz ostatni na piłkarskich mistrzostwach świata zagrali w 1998 roku. Każde kolejne eliminacje kończyły się dla nich rozczarowaniem. Na mundial w 2002 roku nie wpuścili ich Duńczycy, a do baraży Czesi. Do udziału w play-offach zabrakło trzech punktów. Z czasem jednak tylko gorzej, co najlepiej obrazuje poniższe zestawienie. Jak wyglądały kolejne cykle eliminacyjne bułgarskiej reprezentacji walczącej o udział w mistrzostwach świata?






