Pierwsza runda mundialu rozwiała wszelkie wątpliwości. Okazało się, że rozszerzenie mistrzostw do 48 drużyn nie zabrało emocji. Nawet debiutanci z egzotycznych krajów pokazali, że umieją i chcą grać w piłkę. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Europa jeszcze nigdy nie miała tak wielkiej konkurencji. Gdy jednak spojrzeć głębiej, odkryjemy jej ogromną dominację.

Obawy się nie sprawdziły. Po pierwsze, jeśli chodzi o kibiców. Przyjechali, zostali wpuszczeni do USA i tworzą niezwykłą atmosferę na stadionach i poza nimi. Amerykanie są gośćmi zauroczeni, a przybysze też nie szczędzą w serwisach społecznościowych ciepłych słów dla gospodarzy i ich gościnności.

Gwiazdy nie zawiodły na mundialu

I choć w przypadku Amerykanów funkcjonuje stereotyp, że nie mają większego pojęcia o życiu w innych krajach, tym razem to Europejczycy odkrywają Amerykę. Ich podziw budzą przede wszystkim gigantyczne, nowoczesne i funkcjonalne stadiony. Gościom nie mieści się w głowie, że te obiekty nie tylko nie zostały wybudowane specjalnie na mundial, ale jeszcze zapełniają się w każdej kolejce futbolowego sezonu. A to, że 14 największych stadionów w USA w ogóle nie starało się, by ugościć mundial, to już zupełny odlot.