- Widzieliście, jak wyglądało świętowanie. Udział w mundialu dla ludzi znaczy wiele. Dzięki niemu mogą zapomnieć o problemach codzienności, o korupcji i polityce - mówi Sport.pl Jasmin Burić, bośniacki bramkarz Zagłębia Lubin. Jego rodacy w piątek zagrają pierwszy mecz na mistrzostwach świata.
Jedna z głównych ulic Sarajewa zamienia się w arenę wielkiej potańcówki. Są młodzi i starzy, kobiety i mężczyźni. Nawet dzieci, mimo że jest już późno. I choć zegar wybił północ 1 kwietnia, nie jest to primaaprilisowy żart. Bośnia właśnie pokonała faworyzowanych Włochów i po raz drugi w historii awansowała na mistrzostwa świata. Poprzednio na turnieju zagrała w 2014 roku. Od ostatniego awansu zmieniło się wiele, ale nie miłość do futbolu, a także głównego bohatera - charyzmatycznego kapitana, Edina Džeko.
"Zapomnieć o codzienności"
"Il Cigno di Sarajevo" [Łabędź z Sarajewa], "Il Bomber", "Numero nove" - takimi słowami spiker Romy Matteo Vespasiani przez lata anonsował środkowego napastnika, który w Wiecznym Mieście budował swoją legendę. Podczas bogatej kariery gole strzelał jednak nie tylko w Rzymie. Grał w Teplicach, Wolfsburgu, Manchesterze City, Fenerbahce, a dziś reprezentuje barwy Schalke. Snajper może w USA zostać drugim najstarszym strzelcem gola w historii mistrzostw świata (ma 40 lat). Jego historię na Sport.pl szerzej opisywał nasz dziennikarz Bartosz Królikowski.







