- Powiedziałbym, że to byłaby fajna historia, gdybym wygrał. Wiemy, że sporo czasu nie grałem, że byłem drugim bramkarzem, a tu nagle walczę o nagrodę najlepszego w lidze - przyznaje Jasmin Burić (Zagłębie Lubin). Bośniak jednak na sezon 2025/26 narzekać nie może. Wszyscy odkryli tego 39-letniego bramkarza na nowo.

24 mecze, 21 wpuszczonych goli, 10 czystych kont i nominacja do nagrody najlepszego bramkarza w Ekstraklasie. Gdyby ktoś powiedział mi przed tym sezonem, że tak prezentować będą się statystyki Jasmina Buricia, pewnie przecierałbym oczy ze zdumienia. Tymczasem Bośniak w wieku 39 lat ponownie zawojował naszą ligę. Pewnie nawet bardziej niż przez 11 lat gry w Lechu Poznań.

"Jasiu" – jak mówią na niego od lat trenerzy, koledzy z szatni i kibice – swoimi interwencjami pozwolił "Miedziowym" marzyć o europejskich pucharach. Do zajęcia miejsca premiowanego grą w eliminacjach Ligi Konferencji zabrakło im jednego zwycięstwa. I jak sam mówi – jest tym faktem rozczarowany, bo przez cały sezon – notabene niezwykle dziwny – Zagłębie było w czubie ligowej tabeli.