Jurij Gladyr ma już dość pytań o tajemnicę swojej siatkarskiej niezniszczalności. Ale one powracają, bo prawie 42-letnia legenda PlusLigi wciąż dokonuje rzeczy niezwykłych. Do piątego w karierze mistrzostwa Polski charyzmatyczny środkowy może dorzucić triumf w Lidze Mistrzów. A uczciłby to zapewne wizytą w saunie i papierosem, z którymi już się nie kryje - pisze z Turynu Agnieszka Niedziałek, korespondentka Sport.pl.

Jurij Gladyr żyje wedle prostej zasady - każdego przeciwnika chce zmieść w pył. Nie inaczej podejdzie do rywalizacji z Tomaszem Fornalem, z którym w sobotę stanie po przeciwnych stronach siatki w półfinale Ligi Mistrzów w Turynie. Przez pięć lat wspólnych występów w Jastrzębskim Węglu to ukraiński weteran mocno pracował nad charakterem gwiazdora reprezentacji Polski. Razem świętowali sukcesy, ale także przeżywali porażki. Jedną z nich był przegrany trzy lata temu finał LM w... Turynie. Teraz obaj marzą, aby w barwach Aluronu CMC Warty Zawiercie (Gladyr) i Ziraatu Ankara (Fornal) odnieść wymarzony pierwszy triumf w LM. 42-letni Gladyr w długiej rozmowie ze Sport.pl tłumaczy, dlaczego może to być też jego ostatni występ w karierze, choć formy może pozazdrościć mu mnóstwo znacznie młodszych zawodników.