Kluczowym elementem działań obiecanych przez ministrę zdrowia jest ograniczenie gigantycznych zarobków lekarza, które w tej chwili wydają się całkowicie poza kontrolą. Unaoczniła to sprawa koordynatora SOR w warszawskim Szpitalu Południowym Dawida Kacprzyka - ten lekarz bez specjalizacji i były już radny KO zarobił w ciągu roku 1,6 mln zł. Ale przy tej okazji rząd chce dokonać zmian w organizacji systemu.

- Pakiet zmian to przede wszystkim odpowiedź na potrzebę wzmocnienia bezpieczeństwa pacjentów i odbudowy zaufania do systemu - przekonywała w środę Jolanta Sobierańska-Grenda.

Zobacz wideo Czy afera z młodym lekarzem to nowe ośmiorniczki Tuska?

- Przez lata w systemie narastały problemy, które stworzyły przestrzeń do nadużyć i wykorzystywania luk prawnych przez osoby stawiające własny interes ponad dobrem pacjenta - podkreśliła. Wśród zaproponowanych rozwiązań jest uporządkowanie zasad wynagradzania personelu medycznego, ograniczenie nieprzejrzystych form zatrudnienia, przyspieszenie cyfryzacji ochrony zdrowia, a także wzmocnienie kontroli i nowe narzędzia gwarantujące uczciwy dostęp do świadczeń.

Po południu tego samego dnia szefowa resortu zdrowia spotkała się z ministrą funduszy i polityki regionalnej Katarzyną Pełczyńska-Nałęcz. Z wpisu na portalu X wynika, że obiecała pokaźną kwotę na działania reformujące służbę zdrowia, ale w tej zapowiedzi jest też haczyk: pieniądze będą dostępne dopiero za dwa lata.