Sojusznicy potwierdzili w Ankarze zobowiązanie do wspólnej obrony, większą rolę Europy i wsparcie dla Ukrainy, która dostała od USA zielone światło na produkcję rakiet do Patriotów . Szczyt przebiegł jednak w nerwowej atmosferze, którą wywołały wypowiedzi Donalda Trumpa.
Tekst aktualizowany
Przed szczytem w Ankarze John Bolton, były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA z pierwszej kadencji Trumpa, obecnie mocno z nim poróżniony, radził Europejczykom, by niezależnie od tego, co sądzą o amerykańskim prezydencie, uśmiechali się i dziękowali mu, by w oczekiwaniu na koniec jego rządów ocalić z NATO, co się da.
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte dwoił się i troił, by to robić, rozpływając się nad wpływem Trumpa na zwiększanie wydatków na obronę przez europejskich sojuszników („nakłonił nawet Hiszpanię, by wydawała 2 proc. [PKB]"). Wygląda na to, że odniósł sukces.
skrót wydarzeń dnia














