68-letni Jerzy Hop, który przez lata kierował prokuraturą na Śląsku i jego syn, zmarli z powodu wychłodzenia. - W domu, gdzie znaleziono ciała, nie było prądu, wody i gazu - podkreślają śledczy.
Zagadkę śmierci Jerzego Hopa i jego 41-letniego syna wyjaśniała Prokuratura Okręgowa w Gliwicach. Śledztwo prowadzono pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci. Teraz zostało umorzone z powodu braku dowodów wskazujących, że do zgonu pokrzywdzonych ktoś się przyczynił.
- Bezpośrednią przyczyną śmierci obu mężczyzn była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa w przebiegu wychłodzenia – mówi prokurator Agnieszka Bukowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny









