7 lipca 2026, 14:09

Sąd Apelacyjny w Paryżu rozpatrzył we wtorek odwołanie liderki skrajnej prawicy Marine Le Pen. Choć polityczka została uznana za winną w aferze dotyczącej zatrudniania asystentów w Parlamencie Europejskim, wyrok nie zamyka jej drogi do startowania w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.

Fot. REUTERS/Sarah Meyssonnier

Posłanka nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe została uznana we wtorek przez Sąd Apelacyjny w Paryżu za winną sprzeniewierzenia środków publicznych. Jednocześnie sąd skazał Marine Le Pen na trzy lata więzienia, w tym dwa lata w zawieszeniu i jeden rok z elektroniczną bransoletką. Sąd podtrzymał także karę grzywny w wysokości 100 000 euro.

Sąd orzekł także wobec Marine Le Pen zakaz ubiegania się o funkcje publiczne na okres 45 miesięcy, w tym 30 w zawieszeniu. Skrócił w ten sposób pięcioletni zakaz nałożony przez sąd pierwszej instancji. Będzie on liczony od daty wyroku sądu pierwszej instancji, 31 marca 2025 r. To oznacza, że Marine Le Pen będzie mogła wystartować w wyborach prezydenckich, które odbędą się na przełomie kwietnia i maja 2027 r. Elektroniczna bransoletka w oczywisty sposób będzie jednak utrudniała polityczce prowadzenie kampanii.