Na prezydenta głosują wszyscy, jeśli więc wygrywa wybory, uosabia wolę milionów, gdy kongresmena wybierają jedynie mieszkańcy relatywnie małych, pojedynczych okręgów. Teoria unitarnej egzekutywy rozsadza właśnie amerykański konstytucjonalizm od środka.
Demokracja w Stanach Zjednoczonych nie skończy się wraz z Donaldem Trumpem – nawet jeśli każde kolejne wybory prezydenckie będą miały charakter całkowitej zmiany ustroju.
Wraz z obchodami 250. rocznicy powstania USA kończy się bardzo ważny etap amerykańskiej państwowości. Obecna administracja dąży – nie tylko działaniami samego prezydenta – do napisania od nowa zasad funkcjonowania państwa na ogólnym poziomie zdefiniowanych właśnie w 1776 roku.
U podstaw tego ruchu politycznego i legislacyjnego leży radykalna reinterpretacja tego, co wydarzyło się w czasach ojców założycieli Republiki i z czego w ogóle wzięła się amerykańska suwerenność.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.








