Pierwszą "ofiarą" Huberta Hurkacza w trzeciej rundzie Wimbledonu był sędzia. Początkowo tenisista z Wrocławia psuł tyle piłek, że na trybunach Polacy zwieszali głowy. Ale odrodził się za to tak efektownie, że pogrzebał Amerykanina Tommy'ego Paula na "Cmentarzysku Mistrzów". I odczarował przeklęty dla siebie kort.
Fot. REUTERS/Andrew Couldridge
Hubert Hurkacz nie mógł uwierzyć, gdy w połowie trzeciego seta sędzia nie zdecydował się na powtórzenie akcji. Wydaje się, że zawiodła wtedy technologia. Na szczęście, nie zawiódł polski tenisista, który pokonał 4:6, 7:6, 7:5, 6:2 niewygodnego dla siebie Tommy’ego Paula. A organizatorzy londyńskiej imprezy wielkoszlemowej nie mogli wybrać lepszego obiektu, by nadać temu sukcesowi Polaka jeszcze bardziej wymownego znaczenia.
Zobacz wideo Rozbrajająca odpowiedź Chwalińskiej. To zapamięta z Roland Garros
Hurkacz wrócił na "Cmentarzysko Mistrzów". Polak rozprawia się z demonami







