3 lipca 2026, 12:13
- Dla rządu i dla mnie osobiście najważniejsze jest, żeby skutecznie zahamować te zwyrodnienia, wyeliminować zwyrodnienia i nadużycia, które są efektem nie tylko złej woli pojedynczych lekarzy, ale są także efektem złego systemu - podkreślił Donald Tusk, odnosząc się do sytuacji w Szpitalu Południowym.
Fot. Michał Borowczyk / Agencja Wyborcza.pl
- Zwróciłem się do pani minister zdrowia i do szefostwa NFZ-u wiele dni temu o przygotowanie precyzyjnych rekomendacji dotyczących spraw, z którymi mamy do czynienia w wielu polskich szpitalach i które zostały w tak dramatyczny sposób zilustrowane sytuacją w Szpitalu Południowym - powiedział w piątek (3 lipca) podczas konferencji prasowej Donald Tusk.
Premier podkreślił, że kwestią Szpitala Południowego zajmuje się prokuratura. Przeprowadzone są audyty i kontrole. - Dymisje na różnych szczeblach już nastąpiły, włącznie z dzisiejszymi rezygnacjami dwóch pań wiceprezydent Warszawy - dodał."Zwyrodnienia"Tusk powiedział, że najważniejsze jest skuteczne zahamowanie i wyeliminowanie "zwyrodnień", które są efektem złego systemu.- Ale zdajemy sobie sprawę, że te zwyrodnienia to nie jest tylko ten jeden szpital, że trzeba w związku z tym doprowadzić do systemowych rozwiązań i do takich działań NFZ-u i ministra zdrowia, które uporają się z tymi najbardziej oburzającymi praktykami - dodał. - Mam na myśli tutaj tak zwane saloniki VIP - podkreślił. - Dostęp do usług medycznych w publicznej ochronie zdrowia powinien być równy i zależny od tego, kto kiedy zapisał się do kolejki, od oceny medycznej przypadku, a nie od znajomości - powiedział szef rządu. - Nie może być miejsc w szpitalach publicznych, w których przyjmuje się wybrane grupy ludzi tylko dlatego, że mają dostęp do szefostwa szpitala, starosty, ordynatora - obojętnie. Tam, gdzie one zostaną zidentyfikowane, muszą być tego konsekwencje - podsumował.










