Psycholożka Daria Abramowicz jest krytykowana, gdy Iga Świątek płacze po pierwszej rundzie Wimbledonu. Dlaczego więc to nie Abramowicz zbiera pochwały, gdy Świątek wygrywa w cuglach w drugiej rundzie i tym razem udziela wywiadów z uśmiechem na ustach?
- Byłam bardziej stabilna. I to dobrze – tak odpowiedziała Iga Świątek, gdy tuż po meczu drugiej rundy Wimbledonu (6:1, 6:3 z Karoliną Pliskovą) zapytano ją, jak się czuje w porównaniu z tym, co przeżyła w pierwszym meczu (6:1, 2:6, 6:3 z Taylor Townsend). – Pierwsza runda była naprawdę bardzo emocjonująca, a w drugiej czułam, że to kolejny dzień w biurze – tłumaczyła obrończyni tytułu. Kto stoi za dobrą zmianą u Igi Świątek?
Daria Abramowicz nie ma dobrej prasy. Od dawna jest wskazywana jako źródło gorszych wyników Igi Świątek. I jako osoba, która przestała być skuteczna w roli psycholożki jednej z najlepszych tenisistek świata.
Może to prawda. Może trwająca już ósmy rok współpraca nie przynosi takich owoców, jakie Świątek by miała, gdyby zatrudniła nowego fachowca. Skoro wyczerpują się formuły współpracy z trenerami od forhendu i bekhendu, skoro w tej materii Iga co jakiś czas stawia na nowych ekspertów (był Piotr Sierzputowski, był Tomasz Wiktorowski, był Wim Fissette, jest Francisco Roig, a Daria Abramowicz trwa i trwa), to może i w pracy nad głową dobrze zrobiłoby jej dopuszczenie kogoś ze świeżym spojrzeniem. Ale może jednak nie? Może Świątek jest tak mocno związana z Abramowicz, z którą zaczęła pracę jeszcze jako dziecko, że nikomu innemu nie zaufałaby tak bardzo, żeby szczerze się otworzyć? My tego nie wiemy.






