"Ruszył?" - dopytuje naczelnik policji. I zaraz dodaje: "To zaraz go jeb...". Tak pomógł zorganizować zasadzkę na mężczyznę, który wpadł na trop przestępcy.
Marta była przekonana, że Robert I. ją śledzi. Odwiedził ją znajomy, a zaraz dostała wiadomość: "pozdrowienia dla Marka".
Gdy poskarżyła się przyjaciółce, że Robert zostawił ją z długami i chyba będzie musiała sprzedać biżuterię, on zaraz napisał: "Daj spokój już.. Oddaj pierścionki do komisu... Masakra". Wiedział też, na której stacji zatankowała samochód.
"Jesteś chory"- odpowiedziała mu na kolejną wiadomość.
"Zdrowy jak nigdy" - odpisał.







