Była już "Meduza z głową Perseusza", czas na Meduzę z twarzą amerykańskiej, czarnej nastolatki.
Z niewielkimi – przyznam – oczekiwaniami przystępowałam do lektury powieści Ayany Gray "Ja, Meduza". W ostatnich dekadach namnożyło się bowiem "retellingów", nowych literackich wersji opowieści z mitologii greckiej. Często niezbyt udanych.
Sukces "Penelopiady" Margaret Atwood (2005) i powieści Madeline Miller – "Pieśni o Achillesie" (2011) i "Kirke" (2018) – spowodowały, że co roku w księgarniach znajdujemy kilkadziesiąt powieści na nowo mierzących się z mitami.
Przyznaję, że niewiele z nich może przekonać czytelniczkę zainteresowaną nie tyle efektownymi fabułami i aktualizującymi, feministycznymi motywami, ile raczej tym, jak współczesne autorki (i czasami autorzy) czytają, rozumieją i przetwarzają mityczne narracje.
kalendarium








