Wbrew powszechnej opinii twórcy książek, filmów i kreskówek science fiction nie zajmowali się jedynie lotami w kosmos, podróżami w czasie i alternatywnymi rzeczywistościami - w kręgu ich zainteresowań jak najbardziej leżała również przyszłość naszej codzienności. Kto z nas nie chciałby wiedzieć, jak będzie wyglądać świat za sto, dwieście, tysiąc lat? Co się rozwinie, a co zniknie bez śladu jak niegdyś pagery? Jaki budynek stanie na miejscu naszego domu i jacy ludzie będą w nim mieszkali? Jak będzie wyglądać ich plan dnia, na czym będzie upływać ich czas? Nie inaczej ludzie funkcjonowali sto, dwieście i tysiąc lat temu - i z ich perspektywy to my jesteśmy tymi tajemniczymi stworzeniami przyszłości. Jak sobie ją wyobrażali?Robotyczna służąca dla każdegoNa początku XX wieku ludzie absolutnie zachłysnęli się elektrycznością, dlatego dom przyszłości wyobrażali sobie jako całkowicie nią naszpikowany - i trudno się z ich przewidywaniami nie zgodzić, bo sprawdziły się w niemalże stu procentach. Jednakowoż w ich wizjach wyglądała ona raczej jak jakiś rodzaj tajemniczej magii, a ich wyobrażenia szły w bardziej fantastycznie efektowną, niż praktyczną stronę. Na przykład taki automatyczny odkurzacz - po prostu dysk jeżdżący po podłodze, niemalże niezauważalny i cichy, w ich wersji przyszłości był zwykłym odkurzaczem ręcznym, ale obsługiwanym przez humanoidalną robotyczną służącą. Wtedy idea wyręczenia człowieka w codziennych czynnościach przez robota wyglądała właśnie w ten sposób - nie że coś "robi się samo" tylko ktoś konkretny musi nas w tym zastąpić.
Robotyczne gosposie, inteligentne kuchnie i ekrany na ścianach. Tak sto lat temu wyobrażali sobie naszą codzienność
Jeszcze sto lat temu takie rozwiązania pojawiały się w książkach, kreskówkach i na futurystycznych ilustracjach. Dziś wiele z nich mamy pod ręką - często bez większego zdziwienia. Dom przyszłości nie musi wyglądać jak stacja kosmiczna - wystarczy, że lepiej rozumie codizenny rytm naszego życia.








