Były kolorowe, przeładowane przedmiotami, często chaotyczne i pełne rzeczy, które dziś mogłyby wydawać się zupełnie przypadkowe. A jednak niemal każdy, kto wychowywał się w latach 90. i na początku dwutysięcznych, pamięta bardzo podobne elementy wyposażenia. Boazeria, meblościanki, półki zastawione bibelotami, plakaty boysbandów, wypalane płyty CD, wielkie biurka pod komputer stacjonarny i charakterystyczne kolory ścian. Choć wtedy wiele osób marzyło o bardziej nowoczesnym pokoju, dziś właśnie te wnętrza wywołują największy sentyment.Pokój millenialsa był trochę chaosem, trochę kapsułą czasuPoczątek lat dwutysięcznych był momentem ogromnej zmiany. Polska szybko się modernizowała, do mieszkań trafiały nowe meble, sprzęty i dekoracje, które miały symbolizować wejście w nowoczesność. W praktyce jednak wiele pokoi wyglądało bardzo podobnie. W niemal każdym domu pojawiały się ciężkie meblościanki, segmenty z przeszklonymi półkami, rozkładane wersalki i wszechobecne dekoracje. Pokoje dziecięce często pełniły jednocześnie funkcję sypialni, miejsca do nauki, salonu i magazynu wszystkich możliwych rzeczy.
Autorka popularnego konta @sentymenty_oficjalnie, Agnieszka Wróbel, doskonale pamięta klimat tamtych wnętrz.Początek nowego milenium był jak rytuał przejścia. Wszyscy chcieli wejść w lata dwutysięczne z nowym, lepszym "ja" i, co ważniejsze, z nową meblościanką. Pamiętam mieszkanie kolegi z klasy, którego ojciec był majstrem. Było ono modelowym przykładem wszystkiego, co modne na progu nowej epoki. Ale to pokój mojego rówieśnika był prawdziwym sanktuarium, spełnieniem marzeń nastolatka z mniejszej miejscowości i kapsułą czasu, która do dziś wywołuje uśmiech.To właśnie wyrażenie, "kapsuła czasu", najlepiej opisuje pokoje millenialsów. Były bardzo osobiste, pełne śladów codzienności i przedmiotów, które dziś dla wielu mają ogromną wartość sentymentalną.Meblościanka "Małgośka" i komputer jako centrum świataW tamtych latach meble nie były jedynie wyposażeniem pokoju. Były symbolem statusu, nowoczesności i marzeń o dorosłości. Szczególne miejsce zajmowały meblościanki, które trafiały do mieszkań w całej Polsce.- Jak to się stało, że niebieska meblościanka stała się absolutnym przebojem? Nie mam pojęcia, ale jej twórcy genialnie wyczuli ducha czasów. Zrozumieli, że w pokoju każdego nastolatka wkrótce pojawi się nowy król: komputer stacjonarny. "Małgośka" była na to gotowa. Miała swoje "centrum dowodzenia" - biurko z wysuwaną półką na klawiaturę i specjalnym miejscem na jednostkę centralną. To był mebel symbol, młodzieżowy obiekt pożądania. Szczęściarze mieli nawet personalizowane uchwyty w kształcie muszelek lub gwiazdek - wspomina Agnieszka Wróbel.














