Tylko jeden na 50 rodziców decyduje się na wynajęcie odpłatnie pomieszczenia, które zwolniło dziecko po wyprowadzce z domu. Pozostali urządzają w pokojach dzieci siłownie, gabinety, czytelnie, oranżerie.

Sosnowe meble były moim marzeniem. Dostałam je od rodziców, kiedy byłam w maturalnej klasie. Do dzisiaj stoją w moim pokoju w rodzinnym domu. Zachowały się też różowe ściany. W szufladach notatki, listy, kartki pocztowe od znajomych, biżuteria, którą robiłam w liceum z prażonego na patelni makaronu. Kilka starych telefonów, legitymacje.

Lubię tam wracać. Od momentu mojej wyprowadzki z rodzinnego domu mój pokój niewiele się zmienił. Wygląda trochę jak sanktuarium mojej wczesnej młodości. Taka była decyzja moich rodziców. Nie każdy jednak taką podejmuje. Jak pokazują przykłady moich koleżanek z redakcji (i nie tylko), czasem do zmian skłania nowa pasja, a czasem rodzinne tragedie.

Materiał promocyjny

Duży Format