Dla nacjonalistów największymi wrogami Polski są Niemcy, Ukraińcy, Żydzi i oczywiście Unia (eurokołchoz), a także polityczny obóz demokracji w Polsce.
Stefan Niesiołowski, ur. w 1944 r., były poseł, wicemarszałek Sejmu, senator. W czasach PRL działacz opozycji demokratycznej i więzień polityczny.
Kryzys w stosunkach polsko-ukraińskich, za który odpowiedzialny w całości jest Nawrocki, bo wykorzystał jako wygodny pretekst nazwanie jednego z batalionów armii ukraińskiej imieniem UPA, jest jednym z wielu w naszych wzajemnych stosunkach. Wydawać się mogło, że wspólny interes narodów polskiego i ukraińskiego, zagrożonych w swojej egzystencji przez moskiewskie pragnienie panowania nad tą częścią Europy, gwarantuje nam przede wszystkim współdziałanie w walce ze wspólnym wrogiem. Nic bardziej mylnego.
Okazało się, że po dość krótkim okresie pełnym serdeczności i gestów przyjaźni, tląca się, pełzająca wrogość podsycana przez nacjonalizm po obydwu stronach, ale jednak przede wszystkim po stronie obecnie silniejszego nacjonalizmu polskiego, wybuchła z niespotykaną i nieoczekiwaną siłą. Dla Nawrockiego wrogiem jest obecny rząd Polski, a przede wszystkim premier Donald Tusk, który jest najwybitniejszym polskim politykiem i to nie tylko w obozie demokratycznym. To on doprowadził do zwycięstwa koalicji 15 października i dziś bierze na siebie główny ciężar obrony demokracji oraz niedopuszczania do władzy brunatnej fali nacjonalizmu, która sprowadzałaby się do bezkarnej korupcji i odrażającego odwetu na ludziach, którzy „ośmielili" się odsunąć nacjonalistów od władzy. Taki







