Polska jest pewnego rodzaju dziwolągiem, w którym największym wrogiem urzędującego prezydenta jest premier własnego rządu.

Stefan Niesiołowski, ur. w 1944 r., były poseł, wicemarszałek Sejmu, senator. W czasach PRL działacz opozycji demokratycznej i więzień polityczny.

Żadnych marzeń, panowie (Point de re'veries, messieurs!) powiedział car Rosji Aleksander II podczas audiencji w Warszawie do przedstawicieli polskiej szlachty i duchowieństwa 23 maja 1853 po zakończeniu przegranej przez Rosję wojny krymskiej. Te słowa przeszły do historii jako symbol konieczności pogodzenia się z tym co nieuchronne. Polacy jednak mieli marzenia, nie zrezygnowali z nich i nie pogodzili się z utratą własnego państwa, a w sprzyjających okolicznościach po I wojnie to państwo odbudowali. Po raz drugi w warunkach osłabienia Związku Radzieckiego, na drodze wewnętrznego porozumienia nasz kraj odzyskał pełną wolność i niepodległość i odbudował demokrację, do czego w stopniu decydującym doprowadziły elity polityczne związane z NSZZ Solidarność i kościół katolicki.

Dziś nasz kraj znajduje się także w dramatycznym położeniu, po okresie, w którym wydawało się, że Polska wygrała swój szczęśliwy los, a nasza niepodległość i w ślad za nią wolność są bezpieczne i niezagrożone, już na zawsze. Okazuje się, że tak nie jest. Szczęśliwy urlop od historii trwał około 20 lat pozwolił nam stworzyć struktury demokracji związać nasz kraj z Zachodem, rozwinąć gospodarczo, ale się zakończył, a obecnie położenie zewnętrzne i sytuacja wewnętrzna Polski stają się coraz bardziej niepewne. W Polsce uformował się silny obóz nacjonalizmu i populizmu wrogi wobec wolności i demokracji, Unii Europejskiej i naszego członkostwa w tej organizacji, ponieważ są to wartości i instytucje gwarantujące Polsce bezpieczeństwo i rozwój.