Prezydent nie potrzebuje już kontrasygnaty premiera przy podejmowaniu decyzji w sprawach dotyczących władz Sądu Najwyższego - orzekł Trybunał Konstytucyjny. Minister sprawiedliwości kwestionuje jednak wyrok ze względu na nielegalnie wybranego prezesa TK. - Takie rzeczy nie będziemy nazywać wyrokami, tylko incydentem osób, które zostały wybrane w wadliwej procedurze - komentuje.

Niekonstytucyjny jest wymóg kontrasygnaty szefa rządu dla skuteczności mianowania przez prezydenta asesorów sądowych, a także obsady niektórych stanowisk w Sądzie Najwyższym, np. przewodniczącego Zgromadzenia Ogólnego SN lub sędziego kierującego pracami SN - orzekł w czwartek (25 czerwca) Trybunał Konstytucyjny.

"W ocenie Trybunału stwierdzenie niezgodności z konstytucją zaskarżonych norm oznacza, że wykonywanie przez Prezydenta RP objętych nimi kompetencji nie jest uzależnione od decyzji Prezesa Rady Ministrów w przedmiocie kontrasygnaty. Wyrok wywołuje skutki na przyszłość i nie podważa skuteczności prawnej czynności dokonanych na podstawie zaskarżonych norm przed dniem jego ogłoszenia" - czytamy w komunikacie.

- Myślę, że jest kwestią kilku miesięcy, kiedy zobaczymy normalnie funkcjonujący Trybunał, a takie rzeczy nie będziemy nazywać wyrokami, tylko incydentem osób, które zostały wybrane w wadliwej procedurze - skomentował orzeczenie minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.