Sprzedaż detaliczna w maju 2026 r. była wyższa niż przed rokiem o 3 proc., a w porównaniu z kwietniem 2026 r. nastąpił spadek o 1,7 proc. Z kolei e-handel wzrósł w maju o 9,9 proc. Jego udział w sprzedaży ogółem poszedł w górę rok do roku o 0,4 pkt proc., do 9,2 proc. Był wyższy niż miesiąc wcześniej (8,6 proc.).
Eksperci oceniają, że dane GUS za maj potwierdzają dobrą sytuację sektora handlowego, zwłaszcza w e-handlu. Paweł Peryga, menedżer w Univio, zwraca uwagę, że już wcześniej majowy odczyt Base Index (ukazujący kondycję e-handlu) sygnalizował, że wzrost sprzedaży internetowej wynika przede wszystkim z większej liczby zamówień i wyższej aktywności zakupowej konsumentów, a nie ze wzrostu cen. A to wskazuje na realne ożywienie konsumpcji.
Jakie trendy widać?
Z danych GUS wynika, że w 2025 r. 69,7 proc. osób dokonywało zakupów przez internet, wobec 67,4 proc. rok wcześniej. Najczęściej w sieci zamawiamy odzież i obuwie. Z raportu Gemiusa wynika, że najczęściej wybieraną formą dostawy są automaty paczkowe.
Widać również rosnącą popularność zakupów na zagranicznych platformach. Dane Fulfilio wyraźnie pokazują, że coraz mocniej rozpychają się chińskie platformy, a polskie sklepy internetowe już odczuwają skutki tej konkurencji. Nie chcą walczyć wyłącznie ceną: część z nich skraca dostawy, wzmacnia markę i rozwija własny sklep internetowy. Firmy, które nie decydują się na sprzedaż na chińskich platformach, najczęściej wskazują na brak dopasowania do kategorii lub oferty. Kolejne bariery to ryzyko dla marki związane z postrzeganiem jakości, nieopłacalna ekonomika sprzedaży, presja na marżę oraz ryzyka prawne, w tym odpowiedzialność za produkt, regulaminy, podatki czy kwestie własności intelektualnej. Natomiast firmy, które już sprzedają albo rozważają sprzedaż na chińskich platformach, widzą w nich przede wszystkim kanał dodatkowego ruchu i testowania popytu.







