Nie chciałem jej skrzywdzić - twierdzi ginekolog z Poznania oskarżony o okaleczenie 24-letniej Wiktorii. Buduje szczegółową linię obrony, ale pomija kluczowe pytanie.

Na korytarzu prof. Dariusza S. otaczają dziennikarze. Nie chce rozmawiać. Rzuca tylko: – O wszystkim zdecyduje sąd.

Rozprawa się opóźnia. Ginekolog czeka w otoczeniu trzech obrońców. Rozmawiają swobodnie – w pewnym momencie temat schodzi na zawody żużlowe.

Kilka metrów dalej, na ławce pod ścianą, siedzi Wiktoria. Skulona, z pochyloną głową. W dłoni ściska butelkę wody mineralnej. Nie patrzy w tamtą stronę.

Nie widziała tego lekarza od dwóch lat.