"Wszystkie kierunki na tej uczelni są przez nas załatwione" - zeznał jeden z oskarżonych w aferze Collegium Humanum. Miał na myśli szkołę w Łodzi. O kolejnej też dużo powiedział.

"Nie ukrywam, że kwota była oszałamiająca. W tym czasie za taką kwotę można było kupić mieszkanie. Ksiądz nie mówił mi nazwisk osób, z którymi ma ewentualnie się podzielić, ani ja nie byłem tym zainteresowany, domyślałem się, że chodzi o członków zespołu wizytującego, który oceniał kierunek".

To fragment wyjaśnień złożonych przez byłego kanclerza Uczelni Nauk Społecznych w Łodzi, jednego z podejrzanych w sprawie Collegium Humanum. Zbigniew D. nie jest formalnie oskarżony, ale jego nazwisko przewija się na kartach skierowanego do sądu aktu. "Wyborcza" poznała szczegóły wątku UNS, a także historię innej łódzkiej uczelni, gdzie śledczy mają na tapecie byłego rektora i dwie prorektorki.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny