Może to brzmi górnolotnie, ale lubię projekty misyjne. Chcemy pomóc tysiącom Polaków lepiej przeżyć wykończenie wnętrza - mówi Michał Jesionowski, którego firma urządza to, co zbudowali deweloperzy.
Zaczynał skromnie, wspólnie z ojcem. Dziś wykańcza 200 mieszkań rocznie, głównie w rodzinnej Łodzi, ale też Krakowie i Lublinie. Chce dobić do 3 000. Jakim cudem? Jednym z patentów jest budowa własnej sieci franczyzowej, zarządzającej ekipami fachowców w całej Polsce. W rozmowie z "Wyborczą" zdradza kulisy biznesu.
Michał Jesionowski*: To prawdziwa historia. Mój tata prowadził firmę remontową, to były większe budowy komercyjne. Przynosił do domu projekty. Jeszcze nie umiałem czytać, ale rysowałem na nich różne rzeczy przy pomocy skalówki. Od dziecka chciałem być architektem, tworzyć coś, mieć realny wpływ.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny











