Protestujący w Albanii nie opowiadają się za państwem wykluczającym etnicznie. Domagają się, aby zasoby publiczne służyły 99 proc. albańskiego społeczeństwa, a nie skorumpowanemu i uprzywilejowanemu jednemu procentowi - mówi Gresa Hasa, ekspertka ds. Albanii i Bałkanów Zachodnich.

Od początku czerwca trwają w Albanii protesty. Zaczęły się na wieść o planach zbudowania luksusowego kurortu nad Adriatykiem, powiązanego z Jaredem Kushnerem, zięciem Donalda Trumpa. Z czasem protesty przeciwko inwestycji zaczęły nabierać charakteru politycznego. O tym, jak do tego doszło i dlaczego mówi Gresa Hasa, specjalistka ds. Albanii i Bałkanów Zachodnich z Uniwersytetu w Grazu w Austrii.

Gresa Hasa*, ekspertka ds. Albanii i Bałkanów Zachodnich: Po raz pierwszy od upadku albańskiego reżimu komunistycznego – a minęło już 35 lat – jesteśmy świadkami protestów na bezprecedensową skalę. Demonstracje zaczęto nazywać Rewolucją Flamingów albo Protestami Flamingów, ponieważ te ptaki zamieszkują Lagunę Narta, gdzie planowana jest kontrowersyjna luksusowa inwestycja wspierana przez Jareda Kushnera i Ivankę Trump.

skrót poniedziałku

kalendarium