Spiszcie ten rok na straty - miała powiedzieć dyrektorka SP nr 119 w Krakowie rodzicom, którzy alarmowali, że w szkole ciągle nie ma nauczycielki polskiego. Nie ma też kilkudniowych wycieczek, bo dyrektorka zabrania. - "Nie da się" - to jej sposób zarządzania, ale my też już nie możemy i chcemy zmiany - mówią rodzice.
Pod skargą podpisało się 151 rodziców. "Nie akceptujemy dalszego funkcjonowania szkoły w obecnym kształcie" - napisali w dokumencie.
Spotkałam się z ich przedstawicielami. Na stole położyli grubą teczkę z dokumentami: - Znikąd pomocy. Piszemy prośby o interwencje: do magistratu, do kuratorium. Nic z tego. Od urzędników dostajemy odpowiedzi, że wszystko działa jak należy. A nie działa - mówili.
Matka ucznia: - W klasach IV A i V B polonistki nie było na blisko 70 procentach lekcji. Do 12 czerwca miały być wystawione oceny z przedmiotu. W Librusie pojawiły się na chwilę, wystawił je matematyk, a potem zniknęły. Potem wystawiła je nauczycielka polskiego z innych klas.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.







