Na mistrzostwach świata 2026 najmniej oczekiwane mecze okazują się najbardziej interesującymi. Tak też było w nocy z niedzieli na poniedziałek polskiego czasu, gdy Egipt zmierzył się z Nową Zelandią. Obie drużyny walczyły o pierwsze zwycięstwo w historii mistrzostw świata i stworzyły kapitalne widowisko. Długo 1:0 prowadziła Nowa Zelandia, ale po przerwie na boisko wyszedł odmieniony Egipt, który za sprawą swojego gwiazdora Mohameda Salaha odwrócił losy meczu i wygrał 3:1, dzięki czemu został liderem grupy G.

Fot. REUTERS/Albert Gea

Kolejna wpadka Belgii i tylko remis 0:0 z Iranem w drugiej kolejce grupy G otworzyła wielką szansę przed Egiptem oraz Nową Zelandią. Obie ekipy podchodziły do starcia w Vancouver z jednym punktem, zwycięstwo dawało pozycję lidera oraz praktycznie pewne wyjście z grupy. Sęk w tym, że obie drużyny jeszcze nie zaznały wygranej na mistrzostwach świata.

Zobacz wideo

Egipt oraz Nowa Zelandia w pierwszych meczach zaprezentowały się na tyle interesująco, że ich bezpośrednia konfrontacja zapowiadała się niezwykle intrygująco. Zwłaszcza pojedynek największych gwiazd, które na co dzień występują w Premier League. Chris Wood z Nottingham Forest z Iranem ustrzelił dublet (2:2), natomiast Mohamed Salah (dot. Liverpool) oraz Omar Marmoush (Manchester City) dali się we znaki Belgom (1:1). To nie tylko egipskie, ale i światowe gwiazdy. Obaj trenerzy musieli być zadowoleni ze swoich drużyn, albowiem wystawili takie same jedenastki jak w pierwszych spotkaniach.