Podczęstochowska gmina jest na rozdrożu. Jedni chwalą inwestycje, inni zbierają podpisy za odwołaniem wójt. O co chodzi w tym sporze? Pojechałem do Kruszyny w dzień szczególny.
20 kilometrów od Częstochowy, obok autostrady A1, leży Kruszyna. Gmina jak wiele innych na północy województwa śląskiego – bez wielkich zakładów pracy, bez galerii handlowych i spektakularnych inwestorów. Jest za to rolnictwo, małe rodzinne firmy, strażacy ochotnicy, szkoły, koła gospodyń wiejskich. Codzienne życie toczy się między Kruszyną, Widzowem, Jackowem, Lgotą Małą, Babami, Teklinowem.
Tutaj ludzie wciąż wiedzą, kto jest czyim kuzynem, kto z kim chodził do szkoły i kto komu pomagał przy żniwach. Takie miejsca mają swoje zalety – bliskość i solidarność – ale też swoją cenę. Konflikty rzadko pozostają wyłącznie polityczne. Prędzej czy później stają się osobiste.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny













