Pod Warszawą wrze. Mieszkańcy sąsiednich gmin na południe od stolicy coraz mocniej kłócą się ze sobą. Nikt nie chce, by to u nich wylądowała tzw. aglomeracyjna obwodnica Warszawy. A największy strach - paradoksalnie - jest tam, gdzie na razie nikt obwodnicy nie wytycza.

Maciej Błaszczyk kupił dom w Świętochowie pod Tarczynem.

- Specjalnie sprawdzałem: autostradowa obwodnica Warszawy w najgorszym wypadku miała być kilometr ode mnie - mówi. - A po przeprowadzce dowiedzieliśmy się, że „w międzyczasie" pojawił się dodatkowy wariant przez środek naszej wsi. Przez naszą działkę!

Wrze w Tarczynie, Grójcu, w Chynowie. I nie tylko tam, także w tych gminach, gdzie obwodnicy jeszcze nikt nie rysuje.

- Jak mam planować rozwój gminy? Przymierzamy się do budowy trzeciej szkoły. Jak wskazać lokalizację, skoro nie wiem, czy tam nie zostanie wyznaczona zostanie autostrada? - mówi Michał Kmiecik, wójt Prażmowa. Z mieszkańcami pojechał na protest do Warszawy, pod siedzibę GDDKiA.