18 czerwca 2026, 14:43
Sprawa dotyczy narażenia 34-latka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. - Ratownicy medyczni mieli obowiązek ratować pacjenta w stanie nagłego zagrożenia zdrowia, zgodnie z aktualną wiedzą medyczną i należytą starannością - wskazał prokurator Paweł Jasiak.
Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl
Sprawa dotyczy śmierci 34-letniego Bartosza S., do której doszło 6 sierpnia 2021 r. w Lubinie na Dolnym Śląsku po interwencji policji. Z opublikowanych niedługo po zdarzeniu relacji ratownika wynikało, że zgon pokrzywdzonego stwierdzono już na ul. Traugutta, czyli w miejscu interwencji, i z tego powodu zespół pogotowia nie podejmował żadnych czynności resuscytacyjnych. Policja z kolei utrzymywała, że w chwili, kiedy funkcjonariusze przekazywali 34-latka pod opiekę ratowników, zachowane były jego funkcje życiowe.
Zobacz wideo











