Już od dłuższego czasu zadaniem niektórych polskich polityków jest czyhanie na kolejny, dobry, polaryzujący temat - i właśnie się taki znalazł.

W nowej książce o średniowiecznej epidemii czarnej śmierci jest wzmianka, że w jej czasie Florencja zmniejszyła podatki nakładane na artystów, żeby fiskalnie wesprzeć działalność, która daje ludziom radość. Czytam to, gdy u nas otwiera się właśnie kolejny front wojny polsko-polskiej i znowu podżega do niej Konfederacja.

Chodzi o wojnę „normalnie" pracującego człowieka z „nienormalnie" pracującym artystą. Jak wiele tego typu wojenek, także i ta jest oparta na tak zwanym zdrowym rozsądku, którego posiadacz patrzy na jakąś elitę – tym razem muzyków, malarzy czy rzeźbiarzy – a także na ich wytwory i nie może uwierzyć, że „za takie coś" ludzie mogą płacić. A już tym bardziej nie może uwierzyć, że „to coś" ma wspierać państwo.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

skrót wydarzeń dnia