Rodzice dostali kilkanaście godzin na zmianę żłobka, żeby "zapewnić ciągłość opieki". Czy tak warszawski ratusz "nagania" dzieci do publicznych placówek, w których są wolne miejsca?
"Pisklęta Bemowa" to prywatny żłobek, który od kilka lat działał z miejską dotacją. Stołeczny Zespół Żłobków opłacał w nim miejsca dla dzieci w czasach, gdy tych, szczególnie w młodych dzielnicach, brakowało.
25 maja rodzice dostali jednak niepokojącą wiadomość. Zespół Żłobków informuje, że zakończyła się umowa dotacyjna "Piskląt Bemowa" z miastem, a "ostatnim dniem funkcjonowania placówki będzie 31 sierpnia 2026 r." Dalej lista trzech publicznych żłobków na Bemowie, do których rodzice mogą przenieść dzieci, "aby zapewnić ciągłość opieki". Był też haczyk: mejla wysłano o godz. 15.40 w poniedziałek. Wybór żłobka należało zgłosić, także mejlowo, do godz. 9 następnego dnia, a więc w ciągu ledwie 17 godzin. I na koniec groźne: "O przyznaniu miejsca decyduje kolejność zgłoszeń".
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny








