Dyrektorzy z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego najpierw wybrali syndyka do obsługi przejętych przez państwo banków, potem nadzorowali jego czynności, a po zakończeniu pracy w BFG przeszli na pensję u syndyka.
- To, co tutaj widzimy, to czystej postaci łańcuch korupcyjny albo, inaczej mówiąc, modelowy oscylator korupcyjny. Jako wykładowca dawałbym to aplikantom za przykład sytuacji, w której bezwzględnie należy wszcząć śledztwo, bo mamy uzasadnione podejrzenie przestępstwa – mówi "Wyborczej" prok. Piotr Kosmaty, autor podręczników prawa karnego i wykładowca w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury.
Wspomniany „łańcuch korupcyjny" ma już trzy elementy. Najnowszy jest taki, że odpowiedzialni za restrukturyzację Getin Noble Banku oraz Idea Banku rekomendowali do tego procesu syndyka, którego potem nadzorowali, a następnie przeszli do niego do pracy.
klub wyborczej
książki










