Najpierw upadłość, teraz zwolnienia grupowe. - Nie było kontraktów, nie było pracy - mówi syndyk.

Zwolnienia grupowe, zgodnie z deklaracją złożoną do urzędu pracy, miały objąć 76 pracowników. Czyli wszystkich zatrudnionych.

Syndyk Tycjan Saltarski potwierdza "Wyborczej", że wypowiedzenia były wręczane w piątek 31 lipca. W dwóch przypadkach, "z przyczyn obiektywnych", nie zostały na razie przekazane.

Pytany o powody zwolnień grupowych, odpowiada, że to brak pracy, brak kontraktów, które uzasadniałyby dalsze zatrudnienie pracowników, i brak środków finansowych na ich utrzymanie.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.