To zjawisko obserwujemy od kilku miesięcy. Tzw. oferty zawierają prawdziwe zdjęcia dzieci, ośmieszający opis i konkretną cenę. Pojawiają się na platformach sprzedażowych, a więc w miejscach, po których nie spodziewalibyśmy się cyberprzemocy - mówi Natalia Fabisiak z NASK.
"Oferta" jest przerażająca. „Imię dziecka: Pedał. Cena: 112 zł. Opis: trochę spier***ony, karmić tylko przez kij, gryzie i nie jest szczepiony. Kategoria: sport - części rowerowe - pedały". Takie oferty wyśledziła w internecie NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa), państwowy instytut badawczy nadzorowany przez Ministerstwo Cyfryzacji. Gdy poinformowała o tym w sieci, artykuł zaczęli udostępniać nauczyciele.
"Ludzie - to nie są głupie żarty. Już przemoc, hejt, wyśmiewanie, wykluczanie nie dzieje się w 'zwykłych grupach' na portalach społecznościowych. Tylko na portalach sprzedażowych (...). Tylko co doprowadza do takiego momentu? Brak reakcji? Brak rozmowy? Rozmywanie się wartości? Znieczulica społeczna? Brak wrażliwości i empatii? Brak odwagi, aby się sprzeciwić? Brak przykładu? Brak świadomości? No ja po prostu wymiękam. Serio" - skomentowała Marta Florkiewicz-Borkowska, Nauczycielka Roku 2017.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
















