To już trend, nie pojedyncze zjawisko - mówią w NASK. Cyfrowa przemoc wylała się na platformy, gdzie wcześniej jej nie było.
Ogłoszeń była cała seria. Wszystkie podobne do siebie i do innych w popularnym serwisie Vinted. Z tym że zamiast nazwy produktu: "sukienka" czy "garsonka" obelga: "debil", "cwel" , "pedał", "pasożyt" lub podobne.
Przy wszystkich ogłoszeniach pojawiały się zdjęcia realnych dzieci, zamieszczane przez ich kolegów. W opisie ogłoszenia różnie, na przykład:
"Grubas, za darmo"
"Używany chce się go pozbyć, odbiór osobisty"







