Kim są "wirtualne sieroty"?Tak nazywam dzieci, które wychowują się w internecie – w aplikacjach społecznościowych, gdzie jest więcej mrocznych zakamarków, niż moglibyśmy podejrzewać. Na pewnym etapie zostały pozostawione same sobie, pozbawione uważności opiekuna, który – albo z braku wiedzy, albo z głupoty – pozwolił im wejść za wcześnie w ten świat. Mimo że mają dach nad głową, mamę i tatę w domu oraz pełną lodówkę, to nad ich cyfrowym losem nikt nie panuje. I to są niestety dzieci coraz młodsze.To znaczy?Całkiem niedawno uczestniczyłam w specjalistycznym szkoleniu "Kim są sprawcy przestępstw seksualnych w sieci" i tam, rozmawiając o potencjalnych ofiarach – czyli właśnie o użytkownikach platform społecznościowych – mówiliśmy o grupie wiekowej od trzech do sześciu lat. To porażające dane.
Ale wiemy też doskonale – bo mówią nam o tym badania, m.in. raport "Internet dzieci" Gemius z kwietnia tego roku – że już ponad 2 mln dzieci w wieku od 7 do 13 lat używa w Polsce TikToka. To wręcz nieprawdopodobna liczba dzieciaków w tej grupie wiekowej, mimo że w teorii jest to platforma dozwolona od 13. roku życia.Czy młodsze dzieci są najbardziej narażone na szkodliwe treści?One przede wszystkim nie zdają sobie sprawy z tego, co może je tam spotkać, i nie mają wykształconych narzędzi, które pozwoliłyby im się obronić, ich mózg nadal się kształtuje. To sprawia, że stają się łatwym celem i idealnym obiektem nadużyć. A jeśli do tego nie ma w ich życiu dorosłego, do którego mogą się zwrócić o pomoc, to tak naprawdę nie mają w tym świecie szans.Zachodzę w głowę, co kieruje rodzicami, którzy dają ośmiolatkom swobodny dostęp np. do wspomnianego TikToka. Mało tego, jeszcze umożliwiają im prowadzenie transmisji live, a nawet robią ją wspólnie z dziećmi! W zespole KidsAlert* natrafiamy na takie treści bardzo często. Rodzicom się wydaje, że będzie bezpieczniej, jeśli w ten sposób wprowadzą dzieci w to medium – ale reakcje pod live’ami są zaprzeczeniem bezpieczeństwa. Trafiam regularnie np. na transmisje ojca i jego kilkuletniej córki. Są notorycznie wyśmiewani i wyzywani, ale mężczyzna, niewzruszony, kontynuuje relacje. Co dzieje się w umyśle rodzica, że daje krzywdzić siebie w obecności dziecka i krzywdzić dziecko w swojej obecności?Chodzi o brak świadomości? Ignorancję?Rodzice nie zdają sobie sprawy z zagrożeń, jakie niosą media społecznościowe, a zwłaszcza wspomniana już "aplikacja do tańczenia", której poświęcamy najwięcej czasu w ramach dyżurów, podczas których śledzimy aktywności dzieci i młodzieży, żeby wychwycić te najbardziej niepokojące i zagrażające trendy.










