To nie był udany powrót Czechów na mistrzostwa świata po dwóch dekadach przerwy. Mimo że drużyna Miroslava Koubka po przerwie jako pierwsza strzeliła gola, to ostatecznie przegrała z Koreą Południową 1:2. Przegrała zasłużenie, bo rywale zrobili dużo więcej, by ten mecz wygrać.
Fot. REUTERS/Daniel Becerril
7295 - dokładnie tyle dni na występ na mistrzostwach świata czekała reprezentacja Czech. Ostatni raz nasi południowi sąsiedzi zagrali na mundialu 22 czerwca 2006 r. I był to występ smutny, bo przegrany 0:2 z późniejszymi mistrzami świata Włochami. Dla Czechów oznaczało to koniec turnieju po wcześniejszym zwycięstwie z USA (3:0) i porażce z Ghaną (0:2).
Dla drużyny pełnej gwiazd było to wielkie rozczarowanie. Drużyny m.in. z Petrem Cechem, Pavlem Nedvedem, Tomasem Rosickym, Karelem Poborskym czy Milanem Barosem. Ich apetyty były dużo większe. Zwłaszcza że dwa lata wcześniej Czesi doszli aż do półfinału mistrzostw Europy. Na mundial do Kanady, Meksyku i USA drużyna trenera Miroslava Koubka jechała z zupełnie innymi ambicjami.
- Pracuję w tym zawodzie od wielu lat, więc taki mecz nie sprawia, że staję się nerwowy. Wszystko zależy od nas i od tego, jak wykorzystamy nasze silne strony. Awans na mundial to oczywiście wielki sukces, ale nie chcemy się tym zadowalać i na tym poprzestać. Nie chcemy być jednym z wielu uczestników turnieju, chcemy wykorzystać naszą szansę - mówił Koubek na przedmeczowej konferencji prasowej.












