"Potworami grasującymi na morzu" nazwał Leon XIV mafie przemytników, które "handlują desperacją". Papież w czwartek rozpoczął wizytę na Wyspach Kanaryjskich.
Po przylocie na wyspę Gran Canaria papież udał się do portu w miejscowości Arguineguin, gdzie w 2020 roku w warunkach określanych jako urągające ludzkiej godności, przetrzymywano przez wiele tygodni ponad 2 tys. migrantów, którzy przypłynęli z Afryki.
Leon XIV powiedział w porcie: - Tu przybywa wielu o zranionym życiu, ogołoconych prawie ze wszystkiego, ale nigdy ze swej godności. Tu Ewangelia wyrywa nas z wygodnego życia widza i stawia nas przed bratem, który przybywa. Pyta nas, czy potrafiliśmy rozpoznać Chrystusa w tych, którzy schodzą na ląd naznaczeni przez strach, głód i przemoc, po pustyni, nocy i morzu - mówił.
Leon XIV dodał, że "ta wyspa, mała pod względem wielkości, ale wielka w człowieczeństwie, widziała przybycie tysięcy osób, wyrwanych z ich ziemi i zdanych na małe czółno. Uratowano tu ludzi na morzu i wyłowiono ciała z wody".
Papież podkreślił, że następca Świętego Piotra, noszący na palcu Pierścień Rybaka, nie może nie interesować się tym, co się dzieje, a "Kościół nie może ignorować tych wód ani żadnego miejsca, w którym głód, pragnienie, przemoc, strach i wygnanie dalej ranią godność ludzką".










