Angelika Swoboda, Gazeta.pl: Jest pan człowiekiem, który o wołowinie wie niemal wszystko. W dodatku sprawił pan, że polska wołowina stała się sławna.
Michał Gniadek, współwłaściciel i szef kuchni w Yes Butcher: Nasz polski antrykot został w listopadzie zeszłego roku wybrany najlepszym na świecie w prestiżowym konkursie World Steak Challenge w Londynie. Nagrodę tę, poza wysoką jakością samego antrykotu, zawdzięczamy naszej autorskiej metodzie sezonowania wołowiny, która polega na zaszczepianiu jej starannie wyselekcjonowanymi kulturami grzybów. Dzięki temu w zaledwie dwa tygodnie mięso zyskuje wyjątkowe walory. Pojawiają się wyraźne nuty grzybowe, smak staje się głęboki, a struktura mięsa niezwykle krucha. Ze względu na tę intensywność polecamy go stekowym koneserom i osobom otwartym na odkrywanie nowych smaków.
Ten antrykot nazywa się Beefinity i nie jest tani…
– Kilogram kosztuje 800 zł, więc cena za 300-gramowego steka wyniesie ok. 240 zł. Zachęcamy gości do dzielenia się stekami i daniami, więc można zamówić jednego steka do spróbowania dla kilku osób.
Cena, w porównaniu do innych polskich antrykotów, wynika z nieco bardziej skomplikowanego sposobu oraz dłuższego czasu sezonowania, a także z faktu, że do Beefinity używamy wyłącznie najlepszych, najbardziej marmurkowych antrykotów.
















