Mer Winnicy wycofał swoją prośbę, żeby nie budzić negatywnych emocji - tłumaczy prezydentka Kielc Agata Wojda. I zarzuca radnym, że dopuścili do wylewu antyukraińskiego hejtu.
Chyba żadna sprawa w ostatnich miesiącach nie wywołała takich emocji w kieleckim samorządzie. W czwartek 11 czerwca na sesję rady miasta przyjechać miała delegacja z partnerskiej Winnicy, z jej merem Sergiejem Morgunowem na czele. Ten wcześniej wystąpił z prośbą o nieodpłatne przekazanie piętnastu autobusów - siedemnastoletnich solarisów, które w maju zostały wycofane z kieleckich ulic.
Już wiadomo, że mer do Świętokrzyskiego jednak nie przyjedzie. Prośbę wycofał.
Wcześniej radni PiS i przewodniczący rady miasta Maciej Jakubczyk apelowali, aby pomocy nie udzielać. Zarzucali, że "Ukraina upamiętnia morderców", "jest niewdzięczna", a Kielce same są zadłużone. Nieoficjalnie mówiło się, że na sesji wspomóc ich mogą prawicowi posłowie, może nawet Grzegorz Braun.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.














