To niespodziewany efekt spontanicznych działań i odpowiedź na kampanię nienawiści wobec walczącej Ukrainy i Ukraińców. Polacy znów okazują swoją solidarność - zbierana kwota szybko rośnie.

Wyborcza to Wy. Piszcie: listy@wyborcza.pl

Zaczęło się w środę wieczorem od wpisu w mediach społecznościowych Radka Wiśniewskiego z Wrocławia, który prowadzi autorską kronikę wojny w Ukrainie. Napisał on m.in.: "Winnica, to jedno z miast, gdzie po raz pierwszy armia rosyjska okazała swoją siłę wobec słabych. 14 lipca 2022 roku nadlatujące z różnych kierunków rakiety „kalibr" wystrzelone z rosyjskiego okrętu podwodnego „Rostów nad Donem" trafiły za dnia w centrum miasta zabijając 27 osób, w tym 4-letnią Lizę Dmitrievę. Pamiętam jej poszarpany wózek sterczący w niebo".

Wspomniał też o zablokowaniu przez radnych Kielc inicjatywy wysłania używanych kieleckich autobusów miejskich do Winnicy. "Tak się składa, że ten wielki wyczyn – zablokowanie wysyłki autobusów z demobilu, które zamiast poratować miasto, które cierpi od bombardowań piąty rok – trafią pewnie na złom – to wybitna inicjatywa wymienionych radnych pis (taka partia)" - napisał.

W internetowej dyskusji pod jego wpisem znany warszawski adwokat Jakub Bartosiak rzucił pomysł: Może kupić od miasta te autobusy? Skoro i tak na żyletki mają pójść?