8 czerwca 2026, 15:15

Jennifer Grey zagrała już w pierwszym sezonie "Przyjaciół". Wcieliła się w Mindy - dawną przyjaciółkę Rachel, z którą łączy ją skomplikowana relacja i poniekąd wspólny narzeczony. Choć serial był skrajnie popularny, gwiazda "Dirty dancing" zdecydowała się porzucić rolę.

HBO GO / Warner Bros. - materiały promocyjne

Jennifer Grey pojawiła się w 20. odcinku pierwszego sezonu "Przyjaciół". "Ten ze złym ortodontą" skupił się na wątku Rachel romansującej z narzeczonym, którego wcześniej porzuciła przed ołtarzem. Romans jest o tyle kłopotliwy, że Barry w międzyczasie zaręczył się z jej byłą przyjaciółką Mindy (Grey), która teraz prosi Rachel o to, by ta została jej świadkową. Żeby było jeszcze dziwniej, okazuje się, że kiedy Barry był zaręczony z Rachel, zdradzał ją właśnie z Mindy.

Nikt nie rozpoznał Jennifer Grey na planie "Przyjaciół". Ale nie dlatego porzuciła tę rolęMindy to była taka postać, dzięki której Jennifer Grey miała okazję pokazać, że potrafi się też odnaleźć w komediowym repertuarze. Sęk w tym, że "Przyjaciół" kręcono z udziałem publiczności, co okazało się dla niej wielką przeszkodą.- Byłam już fanką serialu, kiedy dostałam propozycję, żeby w nim zagrać. Kiedy kręciliśmy odcinek, miałam okropne napady paniki. Ciągle zmieniali scenariusz. To było bardzo trudne dla gościnnej gwiazdy, która próbuje jakoś rozgryźć ten plan. A oni chcieli dobrze rozegrać moją postać, więc scena się ciągle zmieniała i zmieniała. Byłam przez to tak spanikowana, że ledwo dałam radę zagrać- opowiedziała niedawno Jennifer Grey w wywiadzie z MediaVillage.Na pewno nie pomagało jej to, że w 1995 roku była świeżo po drugiej operacji nosa i publiczność jej nie rozpoznała, kiedy weszła na scenę podczas nagrania. W efekcie aktorka nie chciała wrócić w odcinku z weselem Mindy i Barry'ego, na którym Rachel miała być druhną. Trzeba było znaleźć kogoś na zastępstwo i tak rola powędrowała do Jany Marie Hupp. - Nie wiedziałam, co się ze mną wtedy działo. Miałam mnóstwo napadów paniki związanych z graniem i występowaniem. Nie rozumiałam wtedy, że potrzebuję w tym zakresie fachowej pomocy - przyznaje po latach aktorka. Z tego samego powodu nie poprowadziła też odcinka "Saturday Night Live" - program nadawany jest w telewizji na żywo. - Żałuję, że nie było ze mną wtedy kogoś, kto pomógłby mi poradzić sobie z tamtym strachem - mówi Grey.Była gwiazdą. Przez operację nosa ludzie przestali ją rozpoznawaćJennifer Grey już przed laty mówiła, że na salę operacyjną wchodziła jako celebrytka, a wyszła z kliniki jako osoba zupełnie anonimowa. Niedawno wróciła do tego tematu.- Jednocześnie straciłam tożsamość i karierę - opowiedziała w wywiadzie dla "The New York Times", którego udzieliła przy okazji premiery swoich wspomnień "Out of the Corner".Nawet jeśli z mediów i true crime wynika inaczej, jesteśmy dziś bezpieczniejsi niż kiedykolwiek - czytaj wywiad z ekspertką od fałszywych wspomnień na wyborcza.pl [prenumerata] >> "Po 'Dirty Dancing' byłam ulubienicą Ameryki, co wedle wszelkich oczekiwań powinno sprawić, że moje nadzieje i marzenia się spełnią. Ale tak nie było" - pisze aktorka w autobiografii. Mimo sukcesu produkcji w branży ciągle nie było zbyt wielu dobrych ról dla aktorek, które wyglądały jak ona. W końcu miała usłyszeć, że "problemem" jest jej nos - pewien chirurg plastyczny po obejrzeniu "Dirty Dancing" miał się wręcz zastanawiać, dlaczego aktorka nie zrobiła sobie wcześniej operacji."Mój tak zwany 'problem' nie był problemem dla mnie, ale skoro wydawał się problemem dla wszystkich innych ludzi, co nie miało się zmienić w najbliższym czasie, z automatu stał się mój" - tłumaczy na kartach książki Gray. "Film odniósł sukces, a ja zarobiłam przy nim 50 tysięcy dolarów. Byłam sławna, ale nie byłam w stanie się utrzymać. Pomyślałam, że może muszę to zrobić" - relacjonuje jej słowa ABC News.Aktorka skonsultowała się z matką i trzema chirurgami plastycznymi. W końcu zgodziła się na zabieg, który miał jedynie "skorygować" kształt jej nosa. Niemniej efekty nie były zadowalające i potrzebna była kolejna interwencja chirurgiczna, żeby to, co się nie udało. Lekarz w istocie wypracował ładny nos, ale ten miał zupełnie inny kształt i był zdecydowanie krótszy niż ten, z którym Jennifer Gray się urodziła. Kiedy rany się zagoiły, okazało się, że twarz aktorki zupełnie się zmieniła. Nie rozpoznawali jej nawet bliscy przyjaciele, a co dopiero media i fotografowie. Przez zabiegi stała się obiektem żartów w licznych nagłówkach.- To było po prostu skrajnie dziwaczne. Czułam się, jakbym przez dekady była uwięziona w odcinku 'Strefy mroku'. Byłam bardzo zmęczona tym, jak jestem niezrozumiana i zredukowana do ludzkich uprzedzeń czy czegokolwiek, co na mnie projektowali: własnych niepokojów, kompleksów. Mówili o mnie jako dziewczynie z nieidealnym albo żydowskim nosem. Mówili też, że nie jestem wystarczająco ładna, żeby zostać gwiazdą filmową. Gdybym się odważyła to zrobić, to by sprawiło, że to im coś robię. Nie wiem, jakie mechanizmy psychologiczne za tym stały, ale to było bezwzględne. A ja byłam przez to strauamtyzowana - opisuje aktorka w wywiadzie z "People" stan, w jakim się zdecydowała na operację plastyczną nosa.- Tak naprawdę nigdy nie chciałam operacji nosa, więc obraźliwe dla mnie było to, jak ludzie wmawiali mi, że nie lubię tego, jak wyglądam. Uwielbiałam to, jak wyglądałam. Nie musiałam na siebie patrzeć, po prostu czułam się piękna. Nic ze mną nie było nie tak. Tylko tyle, że stałam się sławna i nie mogłam dostać żadnej roli. Więc z tym walczyłam - wspomina przed kamerami "People".