Pamiętam, że gdy moja mama wchodziła do kuchni i widziała, że niczym się nie zajmuję, pytała: "Co tak siedzisz?". Aby móc siedzieć, trzeba było mieć jakieś usprawiedliwienie. Można było siedzieć i jeść i to było w porządku - mówi Agnieszka Czajkowska-Wendorff, psycholożka.

Agnieszka Czajkowska-Wendorff*: - Sporo tu można znaleźć znaczeń i odczuć (nie mam siły, jestem zmęczona, przytłoczona, zestresowana). Jednak pierwsze, co przychodzi do głowy, to lenistwo.

- Lenistwem nazywamy taki stan, gdy właściwie mogę jeszcze wykonać jakąś czynność, mam siłę, ciało jeszcze nie woła o odpoczynek, ale świadomie decyduję, że działać nie będę i że wybieram brak działania. Bo tak chcę. I to mi daje satysfakcję, sprawia przyjemność.

Materiał promocyjny

Nowy Dwór Mazowiecki