2 czerwca 2026, 06:27
Okrzyknięty "polskim Marlonem Brando", był jedną z największych nadziei rodzimego kina. Grał u Chęcińskiego, zachwycał publiczność i krytyków. Gdy jego kariera nabierała rozpędu, nagle wyemigrował. Co sprawiło, że zniknął na lata?
Fot. Grażyna Rutowska, Narodowe Archiwum Cyfrowe
Andrzej Wasilewicz był gwiazdą polskiego kina lat 70., a jego talent otworzył mu drzwi do wielkiej kariery. Przyszedł na świat 10 marca 1951 roku w Białogardzie, gdzie spędził dzieciństwo oraz wczesną młodość. Pochodził z ubogiej rodziny, a jego bliscy nierzadko ledwo wiązali koniec z końcem. Matka była zagorzałą katoliczką, ojciec zaś komunistą i stanowczo sprzeciwiał się kościołowi. Mimo to kobieta postanowiła ochrzcić syna, co na zawsze ich poróżniło. – Do końca jego życia nie mieliśmy dobrego kontaktu – wspominał.
Zobacz wideo Artur Barciś wspomina maturę. "Bardzo traumatycznie"











